poniedziałek, 12 listopada 2012

2.


Chłopcy siedzieli ze mną chyba 7 godzin. Opisywali mi co się stało tamtego dnia, gdy straciłam przytomność na dłuższy czas, mówili mi o sobie i pocieszali mnie, najwidoczniej było po mnie widać, że czuję się tragicznie, jakby ktoś mnie rozerwał na milion drobnych kawałków. Najwięcej mówił do mnie chłopak z dużymi, brązowymi oczami, o ile dobrze pamiętam, miał on na imię Chester. W sumie nie odrywał on ode mnie wzroku. Na początku ich wizyty błądziłam oczami wszędzie, byleby nie spojrzeć na nich, wstydziłam się, nie dość, że musieli widzieć mnie w rozwalonym koku, którego układałam byle jak z rana, to jeszcze nie byłam pomalowana i w piżamie. Co chwilę próbowałam jakoś ogarnąć swoje włosy, żeby wyglądać normalnie - bez skutku. Chester powiedział, żebym dała spokój, bo wyglądam cudownie. Poczułam, że moje poliki strasznie się zarumieniły, a ja sama strzeliłam wielkiego banana na twarzy. Chłopcy się mnie pytali jak się nazywam i ile mam lat, lecz ilekroć próbowałam coś powiedzieć, to zawsze brzmiało to tak, jakbym próbowała udawać wiatr, w takich chwilach uświadamiam sobie jak ważny jest głos, ale nie to jest ważne. Mike wciąż siedział jakby smutny, nie wiedziałam dlaczego, choć bardzo chciałam się spytać, od czasu do czasu odezwał się dwoma lub trzema słowami, widziałam, że coś go gnębi, choć Chester mówił, że u Mike'a to normalne. Chaz natomiast to kompletne przeciwieństwo Mike'a - dusza towarzystwa. Może mówić i mówić, bez przerwy. Podobało mi się to, nie jest  nudny jak większość chłopaków. Miał o czym gadać, z tego co mówił udało mi się zauważyć, że mamy nawet podobne zainteresowania. Słuchamy tego samego typu muzyki, ba, nawet tych samych wykonawców! Mamy podobny styl, podobają nam się prawie te same rzeczy. Chester od razu mi się spodobał, nie mogłam się doczekać aż tylko odzyskam głos i będę mogła z nim rozmawiać. Chłopak tak się rozpędził ze swoim gadaniem, że stracił poczucie czasu, razem z Mike'm miał być w domu o 20, a gdy spojrzał na zegarek była 21. Pożegnali się ze mną szybko, ku mojemu zdziwieniu Chester dał mi dużego buziaka w polik, a Mike mnie przytulił. Nie spodziewałam się tego, w końcu rozmawialiśmy pierwszy raz. Chłopcy wyszli z mojego pokoju, ale nie  minęło kilka sekund a Chaz się wrócił do mnie i wyciągnął ze swojej torby fioletowego, miłego w dotyku misia.
- Niech on zastępuje Ci mnie, kiedy nie będę mógł tu być, jutro też wpadnę. -  powiedział Chester, dając mi ponownie buziaka w polik i wyszedł z sali. Wsłuchiwałam się w jego kroki, które z każda chwilą były coraz cichsze. Moje myśli nagle zajął tylko Chaz. Spojrzałam na misia, którego mi dał i przytuliłam do siebie. Ten gest ze strony Chaza był taki słodki... W dodatku miś pachniał Chesterem i  był fioletowy, a jest to mój ulubiony kolor. Miałam wrażenie, że znamy się już kilka dobrych lat, a był to zaledwie jeden dzień. Zrobiło mi się jakoś smutno, a za razem byłam szczęśliwa, ciężko mi było się określić. Cieszyłam się, że odwiedzili mnie chłopcy, że dostałam taki słodki prezent o Chaza, ale z drugiej strony dołował mnie fakt, że już poszli, i że leżę na tej sali sama... Wtuliłam głowę w poduszkę, i zasnęłam...

3 październik.
Obudziłam się o 12, tak bardzo się wyspałam, od rana jestem w dobrym humorze. Oczywiście od razu po otwarciu oczu ujrzałam pielęgniarkę, która się mną opiekuje. Rozmawiała ze mną i sama siebie zaskoczyłam, że mogę z siebie już jakieś słowo wydobyć, byłam szczęśliwa, w końcu będę mogła pogadać z Chazem. Poinformowała mnie jeszcze o tym, że na moją sale dojdzie dziś dziewczyna, nazywa się Carly Henderson i ma 20 lat, czyli tylko rok ode mnie starsza. Nawet się ucieszyłam, w końcu nie będę tu  sama, no i może się z nią spróbuję zaprzyjaźnić. Wzięłam telefon do ręki by sprawdzić co nowego na Fejsie, Tweecie itd., lecz w pierwszej kolejności przeczytałam sms'a - był od mamy. Napisała, że dziś i przez najbliższe 3 dni nie będzie mogła mnie odwiedzić, jedzie na jakieś szkolenie z pracy, szlag. No to zostałam sama, tata siedzi w Niemczech, brat w Hiszpanii, mama jest na jakimś głupim szkoleniu, jeju. Miałam tylko nadzieję, że dam radę się jakoś zaprzyjaźnić z Carly, i że Chaz razem z Mike'm mnie  będą odwiedzać w miarę swoich możliwości. Wsadziłam słuchawki w uszy i zasłuchałam się w swoje ulubione piosenki, dzięki którym czas leciał mi szybciej, a wtedy właśnie potrzebowałam tego szybkiego upływu czasu. Zamknęłam oczy i zaczęłam nucić piosenki, które mi grały w uszach i nie obchodziło mnie jakoś, czy komuś to przeszkadza, czy nie.
Godzina 15.
Poczułam jak ktoś mnie nagle szturchnął w ramię, wystraszyłam się jak nigdy. Byłam skupiona przez dobre 2 godziny na piosenkach, które słucham, a tu nagle koś mnie szturcha... Strach załagodził Chester widokiem swojej uśmiechniętej twarzy, po takim widoku nie mogłam się na niego gniewać. Przywitał się ze mną przytulając mnie.
- Gdzie Mike? - zapytałam
- Nie mógł dziś przyjść, ma próby wraz z kilkoma członkami zespołu. - odpowiedział Chaz uśmiechając się
- Jakiego zespołu? Mike ma zespół?! - zapytałam będąc bardzo zaskoczona
- Tak. Ale opowiem Ci o tym innym razem, póki co wolę nic nie mówić. - Powiedział Chester zakłopotanym głosem i zmienił od razu temat. Długo rozmawialiśmy, Chester mi prawił prawie ciągle same komplementy, mówił, że mam ładne oczy, słodki uśmiech, fajny głos... Tak mnie to podnosiło na duchu, poczułam, że jestem z Chesterem na prawdę blisko sobie, bez względu na to, ile się znamy. Opowiadaliśmy sobie różne historie, śmialiśmy się... Cieszyłam się, że wtedy coś mnie pociągnęło, żeby jednak wyjść z domu i że nogi mnie poniosły własnie do parku, gdyby nie to, nie wiem jakby wyglądało moje ''dziś''. Leżałam wciąż uśmiechnięta,  wpatrując się w słodkie oczy Chestera i jego uśmiech, który kierował do mnie, uszczęśliwiało mnie to, jak nic inne. Nagle dostałam sms'a, kolejny od mamy. Jako dzwonek na sms'a miałam ustawioną piosenkę Linkin Park - Leave Out All The Rest. Chester jak tylko usłyszał dzwonek uśmiechnął się szeroko, nie pytałam się o co chodzi, nie byłam na tyle ciekawska. Wzięłam telefon i usiadłam na łóżku po turecku. Mama się tylko pytała jak się czuje, czy ktoś mnie odwiedza i czy ktoś nowy doszedł na salę, szybko odpisałam i zajęłam się rozmową z Chazem. Jednak nie pogadałam z nim dość długo potem, bo rozmowę nam przerwała Carly, która weszła na salę, usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi na salę i od razu nasze wzroki skierowały się ku wchodzącej do pokoju dziewczynie. Ona była piękna, lecz Chester od razu odwrócił od niej wzrok i spojrzał się w podłogę, ona też wcale nie była chyba zadowolona z jego widoku, wnioskując po minie.
- Chazz... Co jest? - Spytałam zmartwionym głosem.
- Nic, nic... Innym razem Ci to powiem, jak już wyjdziesz ze szpitala. - Odpowiedział stanowczo.
- Dobrze, ale obiecuj, że powiesz.
- Obiecuję. - powiedział Chester, uśmiechając się do mnie. - Ale teraz muszę już iść. - Odpowiedział jakby zakłopotany.
- No okej... - Odpowiedziałam zmartwionym głosem i ze smutną miną.
Chazz mnie objął, pocałował w polik i wyszedł. Znowu zrobiło mi się smutno i akurat jak wyszedł pomyślałam, że mogłam wziąć od niego numer telefonu. Widzieliśmy się niemal 30 sekund temu, a mi już go brakowało. Moje myśli zajęło pytanie, czemu Chaz tak szybko wyszedł jak tylko zobaczył Carly i zaczęłam sie zastanawiać co mogło się stać... Nie przychodziło mi do głowy nic. Spojrzałam na Carly wzrokiem jakby zrobiła mi coś złego...Ona dopiero co tu weszła, a już na nią zaczęłam patrzeć w gorszym świetle. Musiałam się dowiedzieć co się stało. Z burzy myśli wyrwał mnie kolejny sms. Westchnęłam i złapałam za telefon, myśląc, że to kolejny od mamy, ale myliłam się. Napisał do mnie obcy numer, jednak to, co było w tym sms'ie nie dawało mi zasnąć tej nocy...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Naszła mnie dziś wena na pisanie, no i jest drugi rozdział. Pisałam go jakieś 3 godziny, mam nadzieję, że jakoś mi to wyszło i że się spodoba? :)  Proszę Was bardzo o szczere komentarze, a jeśli macie swoje blogi, to podajcie w komentarzach, będę je odwiedzać i komentować. :)
Dziękuję za poświęcenie czasu.
Do następnego rozdziału.

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział, mrah :D Jestem ciekawa o co chodzi z tą całą Carly :D Czekam na następny rozdział! x
    [rockme-onedirection.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń